poniedziałek, 25 marca 2013

Brave 10

animeonline.su






Tytuł: Brave 10
Rok: 2012
Reżyseria: Kiyoko Sayama
Gatunki: Akcja, Przygodowe, Historyczne, Seinen









Świątynia, w której wychowywała się Isanami, zostaje zaatakowana przez tajemniczych sprawców. Dziewczynie, jako jedynej udaje się przeżyć rzeź, ale w pościg za nią ruszają oprawcy kapłanów. Na jej drodze staje samotny ninja Saizou ratując (dość niechętnie) piękną niewiastę z opresji. Kolejne wydarzenia sprawiają, że dwójka naszych głównych bohaterów wyrusza w podróż, by przyłączyć się do grupy ninja pod przewodnictwem Yukimury Sanady, który to gromadzi wokół siebie dziesięciu najsilniejszych wojowników. Oczywiście nasi dzielni samurajowie muszą bronić Isanami przed kolejnymi próbami porwania i dodatkowo rozwikłać zagadkę jej tajemniczych magicznych mocy.

Trzy miesiące temu Carrie wrzuciła na stonkę recenzję anime Hakuouki Shinsengumi Kitan (i przyznaję się do bicia, że to ja poleciłam jej obejrzenie tego badziewia...) Te dwie serie mają ze sobą wiele wspólnego. W obu przypadkach do ich obejrzenia zachęciła mnie spora liczba przystojniaków jak i to, że głównymi bohaterami byli ninja lub samurajowie. Strasznie się cieszyłam, ponieważ dobrych anime o tej tematyce jest jak dla mnie stanowczo za mało. Niestety całkowicie się na nich zawiodłam i nauczyłam, że nawet cała armia przystojniaków nie sprawi, że ze zwykłego przeciętniaka powstanie nagle klasyk. Na szczęście Brave 10 ma tylko 12 odcinków, ponieważ obejrzenia większej ilości już pewnie bym nie podołała. W zasadzie to już po tygodniu zapomina się o tym tytule a po miesiącu już nie wiesz, o co tam w ogóle chodziło. Jak dla mnie to jedyną wyróżniającą się na tle innych postacią był Saizou i to ze względu na niego przemęczyłam się, by obejrzeć całość.

Chociaż kreska i muzyka nie są złe - to fabuła jest tak przewidywalna, że po prostu zaczynasz zastanawiać się, czy sama nie dałabyś/dałbyś rady jakoś tego urozmaicić. Zdecydowanie twórcy poszli tutaj na łatwiznę i nie wysilili się na rozrywkę na wyższym poziomie. Niektóre sceny walk są ciekawe, chociaż w całej serii brakuje tego specyficznego napięcia i elementu zaskoczenia. Jeśli pokończyliście już wszystkie ciekawe anime lub macie za dużą ilość wolnego czasu to polecam, ale jeśli oczekujecie od serii czegoś więcej to… no cóż Brave 10 z całą pewnością tego czegoś nie posiada. 

I na koniec: czy ja naprawdę tak dużo wymagam od głównych bohaterek? Isanami to przykład tej bezbronnej panienki, która sama buta sobie zawiązać nie potrafi. I normalnie szlag mnie trafia jak widzę, jak się sama pcha w kłopoty a potem bezradna czeka na ratunek. Myślę, że nie zaszkodziłoby, gdyby twórcy od czasu do czasu pokazali naprawdę fajną twardą babkę niebojącą się życia zamiast paniusi z syndromem księżniczki uwięzionej w wieży.

Moja ocena: 4/10


PAULETTE

piątek, 8 marca 2013

Dakimakura!

Od wtorku użeram się z rozwijającą się chorobą. I dziś osiągnęła swój szczyt, gdyż nawet moja szefowa wyrzuciła mnie z biura. A wczoraj już tak dobrze się czułam a dziś jestem jak wypruty worek. To niesprawiedliwe, że do każdego przeziębienia zaserwowane mam zapalenie uszu. (Przepraszam za jakiekolwiek błędy gramatyczne itp.).
Właśnie się przebudziłam i piję sobie herbatkę - Więc pomyślałam, że pochwalę się moją nową zdobyczą, na którą czekałam calutki miesiąc.

Jest to Dakimakura – dla niewtajemniczonych jest to wielka poduszka (no w moim przypadku jest to poszewka, do której zrobiłam poduszkę na zamówienie). Zajmuje mi połowę łóżka! (które i tak jest malutkie) Dla porównania Dakimakura mierzy 150cm x 50cm. a łóżko 180cm x 80cm. :D
Moja Dakimakura przedstawia zawodnika z anime Kuroko no Basuke - Midorima Shintarō.  Została ona sprowadzona z zagranicy. Jako, że ja nigdy i nic nie zamawiałam spoza granic Polski – zrobiła to Riwethiel, dziewczyna, która współtworzy blog o KnB, – za co jej bardzo dziękuję.
We wtorek nie miałam sił iść na pocztę, więc ostatecznie poszewka trafiła w moje ręce w środę. No cóż, wchodząc do mieszkania nawet się nie rozebrałam tylko zaczęłam otwierać paczkę. Jestem strasznie zadowolona, nawet materiał okazał się bardzo miły – inny niż przewidywałam.

UWAGA – tu zaczyna się moja głupota.
Szkoda tylko, że choroba mnie rozłożyła i nasza pierwsza wspólna noc przerodziła się w przepychankę… Położyłam Midorina od ściany, a jako, że kocham spać odwrócona właśnie do ściany – został on oplątany przez moje kończyny xD Byłam niemiłosiernie rozpalona  (pomijam, że to przez chorobę xD ) lecz on ochłodził mnie swoim lodowatym ciałem (co jak co, ale przyznaję rację Riw – Dakimakura jest cholernie zimna). Niestety prawie całą noc nie spałam, ale to nie przez Midorina…

Czekam, aż choróbsko minie a ja będę mogła cieszyć się całą siłą z poduchy. Zdjęć nie ma, – ale myślę  że niedługo zacznę coś działać z komórkowym aparatem. Poza tym, razem z Paulette zrobiliśmy dwa zamówienia w polskim sklepie internetowym z rzeczami z anime (a będzie ich więcej), więc pewnie również zaprezentujemy, co zakupiliśmy.

Co więcej, działania moje i Paulette w kierunku uzupełnienia asortymentu na KnB na polskiej stronie internetowej poświęconej anime, chyba zakiełkowały sukcesem. Jest zamiar uzupełnienia, lecz kiedy to nastąpi – nie wiadomo. (Mamy cichą nadzieję, że już niedługo).

poniedziałek, 4 marca 2013

Hiiro no Kakera







Alternatywny tytuł: Scarlet Fragment
Rok : 2012
Reżyser: Bob Shirahata
Gatunek: Akcja, Przygodowe, Fantasy, Romans








Tamaki Kasuga ma 17 lat i przybywa do małej wioski Kifamura - na czas nieobecności jej rodziców, którzy wyjechali do Afryki. Nie znając drogi do świątyni, której opiekunką jest jej babcia postanawia udać się drogą przez las. Spotyka na swoim szlaku obślizgłe stwory, które niebezpiecznie zaczynają się do niej zbliżać. Jednakże, na ratunek przybywa jej przystojny chłopak, który razem z pomocą Tamaki odpędza szkarady. Okazuje się, że owy chłopak o imieniu Takuma ma zapewnić jej bezpieczeństwo w drodze do świątyni. Na miejscu dziewczyna dowiaduje się, że jest kolejną w kolei kapłanką, która powinna przebudzić w sobie krew księżniczki Tamayori i ochronić pieczęć Onikimaru. Oczywiście nie będzie tego zadania wypełniać sama – z pomocą przyjdzie jej pięciu przystojnych ochroniarzy z unikalnymi mocami.


Fabuła całkowicie nieprzemyślana. Jakby ktoś miał z początku na to niezły pomysł, ale po jednym odcinku ten pomysł zwiał mu z głowy. Ochrona pieczęci wydawała się błahym zadaniem. Bo niby, po co główna bohaterka miałaby to robić? Mogłaby powiedzieć coś w stylu „nie obchodzi mnie to, radźcie sobie sami” i sytuacja za wiele by się nie zmieniła, ponieważ dziewczyna jest totalną niezdarą i jakoś przez cały sezon nie udało jej się obudzić w sobie mocy księżniczki. Poza tym prawie nic nie jest tu wytłumaczone. Jak jest coś wprowadzone to powinni to jakoś rozwinąć, naprowadzić… Niestety, osoby oglądające Hiiro no Kakera – nie doczekają się tego zaszczytu.
Zazwyczaj jak tematyka anime jest kiepska, ratują ją bohaterzy. Tutaj jednak nie uratowali… Może ochroniarze różnili się nieco charakterami, ale nadal nie były one w najmniejszym stopniu rozwinięte. A już o głównej bohaterce nie wspomnę. Może idealnym opisaniem Tamaki będzie porównanie jej do głównej bohaterki „Hakuouki Shinsengumi Kitan” - Yukimury Chizuru. Obie niemyślące istotki mam zamiar zakopać żywcem pod ziemią.
Jedyne, co podobało mi się w tym anime to Opening. Lecz co do całej ścieżki dźwiękowej – muzyka jest jakby „niesłyszalna”.  No cóż, może to efekt tego, że oglądałam to bardzo dawno i nie pamiętam że była ona w ogóle tam wkomponowana.

Nie wiem, dlaczego to zrobiłam, ale po zakończeniu pierwszego sezonu zabrałam się natychmiast za drugi. Niestety moje usilne próby przebrnięcia przez kolejną dawkę bezsensowności okazały się nikłe. To moje pierwsze anime, gdzie rozpoczęłam sezon i go nie skończyłam.


Moja ocena: 1/10