czwartek, 25 października 2012

Nevermore: Cienie.


Tytuł: Nevermore: Cienie.
(tom 1 - Nevermore: Kruk.)
Autor: Kelly Creagh
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 6-/6




Isobel, po powrocie ze świata snów, nie potrafi się pogodzić z tym, że zostawiła tam Varena. Wszystko przez to, że zaufała Reynoldsowi, człowiekowi który ją okłamał i przekonał, że chłopak wrócił przed nią do normalnej przestrzeni życiowej. Jednakże tak nie było. Czirliderka nie daje jednak za wygraną. Postanawia uratować "gota" i sprowadzić go z powrotem do domu. Musi więc pojechać do Baltimore, na grób Edgara Allana Poego, gdzie co roku -19 stycznia- pojawia się tam Reynolds, który spełnia toast na grobie pisarza oraz przynosi mu kwiaty. Tylko on wie jak przedostać się do Varena.

"Zaśnij choć na chwileczkę,
By zbudzić się ze mną w mych snach
I nasze 'zawsze' rozsypać
W wiecznego 'nigdy' piach."

Isobel udaje się przedostać do innego świata , gdzie szybko orientuje się w jak wielkie niebezpieczeństwo się wplątała. Przedostając się przez Noków, Reynoldsa i samego demona Lilith - udaje jej się w końcu dotrzeć do "gota".  "Stając naprzeciw Varena, Isobel zaczyna rozumieć, że jej ukochany stał się jej największym, śmiertelnym wrogiem", że miłość przemieniła się w nienawiść, radość w smutek a śmiech w płacz. 
Co zrobił takiego Varen, że Isobel po otwarciu oczu znalazła się zupełnie gdzie indziej i będąc w dwóch różnych "formach"?

"Nevermore: Cienie." zakończyła się w takim momencie, że jestem strasznie zdenerwowana, że będę musiała zapewne długo czekać na trzeci tom. Jestem pod wrażeniem, że autorka potrafiła ukazać ten "rozerwany związek" nie wplatając kogoś nowego do serca Isobel. Jest to największy plus. Powieść ukazuje starania czirliderki aby dostać się do Varena, jak widzi go w snach i jak za nim tęskni. Cała ta przygoda uwikłana jest w naprawdę ciekawe wątki. Nie dłuży się, ani się nie nudzi. A muszę przyznać, że czytałam ją teraz - kiedy jestem przeziębiona. A w takim stanie nigdy nie potrafiłam przeczytać książki. A wczoraj leżąc w łóżku z ciepłą herbatą w ręku, nie umiałam się od niej oderwać. 

"Nagle zdała sobie sprawę, że choć stoi tuz przed nim, nie widzi swojego odbicia w lustrzanych szkłach jego okularów; dostrzegła w nich jedynie rzędy czarnych drzew o cienkich, podobnych do krat pniach widocznych poprzez gęstniejącą kurtynę śnieżycy.
Zobaczyła tam też wielkiego hebanowego ptaka, (...) spojrzała za siebie. Żadnych drzew tam nie było. Ani żadnego ptaka. W oddali wznosiła się jedynie surowa, neogotycka fasada trentońskiego liceum."

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Gotycki Romans znaczy bardziej znany pod Paranormalny Romans. Czyli mieszanka gatunków. Ludzie stronią od tego typu książek, ale ta dla mnie jest świetna. :)

      Usuń
    2. Nie dziwię się, też nie przepadam za taką literaturą.

      Usuń
    3. Ja wole fantastykę. Ale dobra ocena i recenzja pierwszej książki przekonała mnie do zakupu. :) Ja nie żałuję.

      Usuń
  2. Muszę to przeczytać!!:) A jak czytanie wiedźmina idzie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie akurat Pyna powinna się ta książka spodobać :)Powoli chce się za niego zabrać, tak porządnie. Ale najpierw jednak poczekam aż wyzdrowieje ;P

      Usuń
    2. To się na nią nakręcę:) To zdrowia:* szkoda że nie mieszkamy bliżej bo nawet bym ci herbatki z cytrynką zrobiła;p

      Usuń
    3. A nakręć. Bo z tego co pamiętam sny i te inne zjawiska duchowe trochę Cię interesują :) Więc ta książka w pewnym sensie jest dla Ciebie :) A no szkoda :( Przydałaby się ta herbatka;*

      Usuń