piątek, 23 listopada 2012

Bleach: Fade to Black – Kimi no Na wo Yobu




Pełny Tytuł: Bleach: Fade to Black – Kimi no Na wo Yobu
Rok: 2008
Autor: Tite Kubo
Reżyser: Noriyuki Abe



Film trwający około 90 min, oparty częściowo na serialu. Jest to mój pierwszy film długometrażowy z Bleach i mam nadzieję, że pozostałe są o niebo lepsze...

W Soul Society (a dokładnie w siedzibie 12 Oddziału) następuje wybuch, przez co na cały obszar wylewa się nieznana substancja będąca "zbitkiem" cząstek duchowych. Nie w sposób jej pokonać, więc każdy Shinigami stojący jej na drodze, zostaje przez nią unieruchomiony. W całym zamieszaniu pojawia się dwóch nowych bohaterów bez imion. Tak, bez imion - i tutaj uwaga - okazuje się, że cały film kręci się prawie wokół bezimiennych 100 letnich dzieci. A co chcą osiągnąć, można się w miarę domyśleć...

Chłopak posiada zakrzywioną "kosę" i gdy przetnie nią człowieka - ten nie odnosi żadnych ran. Jednakże traci pamięć a wszyscy, którzy mieli styczność z ta osobą, zapominają, że w ogóle istniała.
Ich celem jest pojmać Rukię - dziewczynę  która w dzieciństwie mieszkała w Rukongai i opiekowała się tą dwójką (Wtedy w zbiegu okoliczności zostali rozdzieleni przez Pustego)

Stając jej na drodze i mało się niezastanawiając tną Shinigami i uciekają z nią poza Seireitei. Jedyną osobą (a może rzeczą), która pamięta Rukię jest pluszowy miś Kon (i tutaj właśnie się zastanawiam, z jakiej racji!) Ale dzięki niemu cały ten film staje się chociaż trochę wesoły. Główny bohater Ichigo Kurosaki, z początku również nie pamięta owej Shinigami. Jednakże, po chwili wspomnienia mu wracają. I jak to zwykle bywa od razu rusza dziewczynie na ratunek. 

Uwielbiam odcinkowe anime Bleach. I szczerze przyznaje, że ten film nie dorasta do pięt temu tzw. tasiemcowi. Są ukazane dodatkowe wątki jak m.in. Hisana z Byakuyą. Do tego, do walki "ze złem" stają Ukitake oraz Kyouraku, którzy stronią od tego typu rozwiązań.

Film jest dobry - ale tylko na jedno oglądnięcie. Przy kolejnym wyłapuje się tylko minusy a dodatkowo jeszcze przynudza. Jest kilka epizodów, które potrzebują wyjaśnienia.
Moim zdaniem fani tego anime nie powinni oglądać tego więcej niż jeden raz. Ocenię ten film tak jakbym oglądała go tylko raz - także, myślę, że 4/6 wystarczy zdecydowanie.


A za przejście przez ten film drugi raz - dziękuję Sii :D Tak jest, szczególne podziękowania dla niej, ponieważ nie miała nigdy styczności z żadnym z bohaterów. I do tego rozumiała wszystkie moje wyjaśnienia (chyba) ;) 

czwartek, 15 listopada 2012

"Liebster Blog"


Tak wielką miałam nadzieję, że nie zostanę nominowana do tej zabawy. A zostałam wytypowana przez 3 osoby. Dziękuję Wam dziewczyny: Mana , mh oraz Emi. Odpowiem na wasze pytania ale nikogo więcej nie nominuję :)

Zestaw od mh:

1. Co robisz w deszczowy dzień?
Nie lubię deszczu. Mogę przemęczyć śnieżycę, ale nie DESZCZU! Więc uciekam przed nim gdzie pieprz rośnie :) Także, zazwyczaj siedzę w mieszkaniu i coś oglądam.

2. Jaka jest twoja ulubiona pora roku?
Lato. Bo kojarzy mi się z rodzinnym domem i gospodarstwem. Od roku mieszkam w mieście więc totalna zmiana otoczenia. To nie to samo lato jak zawsze. Kocham słońce, kocham siedzieć pod czereśniami i patrzeć na przebijające się promienie. Lato = wakacje. A to i to jest przyjemnością.

3. Co Cię skłoniło do założenia bloga?
To mój drugi blog. I jest kontynuacją poprzedniego. A pierwszy założyłam po to aby pisać opowiadanie.

4. W jakim jesteś wieku i klasie/roku studiów/ pracy?
Wczoraj skończyłam 20 lat! Jestem na pierwszym roku zaocznych studiów licencjackich. Kierunek Rachunkowość i finanse przedsiębiorstw. Oraz mam staż w Biurze Rachunkowym.

5. Zabijałeś Simów w Simsach?
Oczywiście :) Mało kto tego nie robił. Zazwyczaj podczas kąpieli w basenie :D

6. Twoje ulubione danie?
Spaghetti!!!  Jestem wybredna co do jedzenia- ale to mój numer 1 w jadłospisie.

7. Jakich pisarzy cenisz najbardziej?
Tych - przy, których moja wyobraźnia podczas czytania potrafi sobie wszystko dokładnie odtworzyć w umyśle. A, że przepadam za fantastyką - to jest to bardzo potrzebne. Krótko mówiąc świetny , nienudzący opis postaci czy też rzeczy.

8. W jakim stylu lubisz się ubierać? (wygodnie, modnie, na chłopczycę, na damulkę, na Jolę Rutowicz)
Jak ubiorę trampki zawsze jest wygodnie. 

9. Co byś chciał poprawić/zmienić w swoim życiu?
Nie chciałabym być chora. Ani nie mieć alergii na sierść i detergenty - straszne utrapienie wtedy kiedy kocha się koty i ma się do posprzątania całe mieszkanie.

10. Czy Ala ma kota?
Ale ma kota, kot ma Ale. Nie wiem o co chodzi w tym pytaniu, ale dodam, że Carrie tez ma kota. Całego białego kota i kota na punkcie kotów ;P


Zestaw od Mana:
1. Czy jest coś co żałujesz w swoim życiu? 
Tak. Że poznałam pewnego faceta. 

2. Wieś czy miasto? 
Wieś na dzieciństwo, miasto na młodzieńcze imprezy.

3. Bohaterka z literatury, którą chciałabyś mieć za przyjaciółkę: 
Catelyn Stark z sagi "Pieśń lodu i Ognia" - to pierwsza dama, która przyszła mi na myśl.

4. Książka, którą dodałabyś do obowiązkowych lektur: 
hmmm nie wiem... Za dużo książek bym wymieniła.

5. Przyjemność której nie potrafisz się oprzeć?
Żelki! potrafię zrezygnować ze słodkiego na długie tygodnie. Ale jeżeli ktos podłożyłby mi pod nos żelki złamała bym się od razu...

6. Książka/film którą/ego nigdy nie przeczytasz/obejrzysz.
Wezmę to sobie jako ogół i powiem, że Dla mnie utrapieniem są polskie filmy.

7. Wymarzony prezent świąteczny. 
ooo... Dużo tego jak na aktualny stan. - Ale... miłe, ciepłe i rodzinnie spędzone święta to dobry prezent.

8. Święta w gronie rodzinnym czy na nartach z przyjaciółmi? 
Z rodziną. 

9. Szkoła czy praca? 
Na razie wybieram prace. Chociaż brakuje mi tych spotkań i wygłupów z przyjaciółmi w szkole...

10. Twoja największa pasja to: 
Samochody, muzyka, fantastyka, anime.

11. Najgłupszy sen, który Ci się śnił: 
Zazwyczaj zapominam co mi się śniło. Ale uwaga, ten co pamiętam: Lew dobijał mi się do domu przez drzwi, każdy domownik panikował a ja jadłam zupę przy stole ze stoickim spokojem :) 


Zestaw od Emi:

1.Jak lubisz się ubierać?
Trampki, dżinsy, jakaś zwykła jednokolorowa bluzka i do tego kamizelkę.

2.Na jakiej muzyce się wychowałaś i czego słuchasz teraz?
Wychowałam się na Linkin Park. A teraz tak ogólnie rock, metal.

3.Lubisz dzieci, myślisz o nich, planujesz?
Nie lubię. Znaczy lubię do momentu jak nie zaczynają marudzić i ryczeć. I jak na razie nie planuję mieć dzieci.

4.Twoja pierwsza miłość?
Blondyn, długie włosy i z poczuciem humoru. Podobne zainteresowania do mnie (głównie chodzi o muzykę). Luźny ubiór , bluzki przeważnie z ulubionymi zespołami, spodnie z dużymi kieszeniami :)

5.Jak wyobrażasz sobie siebie za 20 lat?
40 latka mająca nadal fioła na punkcie muzyki i anime. Kochająca matka i żona - tak, tak by było dobrze.

6.Bez jakich kosmetyków nie potrafisz się obejść?
Kredki do oczu i tuszu do rzęs.

7.Ulubiony przedmiot w szkole/na studiach i dlaczego?
Rachunkowość. Bo spodobał mi się od pierwszej lekcji i lubiłam się go uczyć.

8.Kubek czy szklanka?
Od dzieciństwa kubek. Przez wiele lat kubek z wizerunkiem rudego kota. A od niedawna kubek z bohaterami anime Bleach.

9.Czym dla ciebie jest ładna pogoda, czyli przy jakiej aurze czujesz się najlepiej?
Ładna pogoda - wtedy kiedy podczas spaceru nie marzną palce ani nie umierasz z pragnienia w upalne dni.

10.Najdziwniejsza rzecz, jaką jadłaś?
Jestem wybredna co do jedzenia i nie tykam wszystkiego co brzydko wygląda. Ale zasmakowały mi krewetki i ryba Jesiotr.

11.Skąd pomysł, by pisać bloga?
Zestaw 1, pytanie 3. :) 



czwartek, 25 października 2012

Nevermore: Cienie.


Tytuł: Nevermore: Cienie.
(tom 1 - Nevermore: Kruk.)
Autor: Kelly Creagh
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 6-/6




Isobel, po powrocie ze świata snów, nie potrafi się pogodzić z tym, że zostawiła tam Varena. Wszystko przez to, że zaufała Reynoldsowi, człowiekowi który ją okłamał i przekonał, że chłopak wrócił przed nią do normalnej przestrzeni życiowej. Jednakże tak nie było. Czirliderka nie daje jednak za wygraną. Postanawia uratować "gota" i sprowadzić go z powrotem do domu. Musi więc pojechać do Baltimore, na grób Edgara Allana Poego, gdzie co roku -19 stycznia- pojawia się tam Reynolds, który spełnia toast na grobie pisarza oraz przynosi mu kwiaty. Tylko on wie jak przedostać się do Varena.

"Zaśnij choć na chwileczkę,
By zbudzić się ze mną w mych snach
I nasze 'zawsze' rozsypać
W wiecznego 'nigdy' piach."

Isobel udaje się przedostać do innego świata , gdzie szybko orientuje się w jak wielkie niebezpieczeństwo się wplątała. Przedostając się przez Noków, Reynoldsa i samego demona Lilith - udaje jej się w końcu dotrzeć do "gota".  "Stając naprzeciw Varena, Isobel zaczyna rozumieć, że jej ukochany stał się jej największym, śmiertelnym wrogiem", że miłość przemieniła się w nienawiść, radość w smutek a śmiech w płacz. 
Co zrobił takiego Varen, że Isobel po otwarciu oczu znalazła się zupełnie gdzie indziej i będąc w dwóch różnych "formach"?

"Nevermore: Cienie." zakończyła się w takim momencie, że jestem strasznie zdenerwowana, że będę musiała zapewne długo czekać na trzeci tom. Jestem pod wrażeniem, że autorka potrafiła ukazać ten "rozerwany związek" nie wplatając kogoś nowego do serca Isobel. Jest to największy plus. Powieść ukazuje starania czirliderki aby dostać się do Varena, jak widzi go w snach i jak za nim tęskni. Cała ta przygoda uwikłana jest w naprawdę ciekawe wątki. Nie dłuży się, ani się nie nudzi. A muszę przyznać, że czytałam ją teraz - kiedy jestem przeziębiona. A w takim stanie nigdy nie potrafiłam przeczytać książki. A wczoraj leżąc w łóżku z ciepłą herbatą w ręku, nie umiałam się od niej oderwać. 

"Nagle zdała sobie sprawę, że choć stoi tuz przed nim, nie widzi swojego odbicia w lustrzanych szkłach jego okularów; dostrzegła w nich jedynie rzędy czarnych drzew o cienkich, podobnych do krat pniach widocznych poprzez gęstniejącą kurtynę śnieżycy.
Zobaczyła tam też wielkiego hebanowego ptaka, (...) spojrzała za siebie. Żadnych drzew tam nie było. Ani żadnego ptaka. W oddali wznosiła się jedynie surowa, neogotycka fasada trentońskiego liceum."

piątek, 12 października 2012

Versatile blogger award


Może od razu na początku podziękuję mh za nominację - dziękuję! :) Akcja do której zostałam nominowana to: "Versatile blogger award". 


Akcja polega na:
-nominować 15 blogów do wyróżnienia (Nie jestem w stanie tyle wyróżnić),
-poinformować wybrańców o wyróżnieniu,
-zdradzić 7 faktów o sobie,
-podziękować za nominacje,
-zawiesić nagrodę na swoim blogu.

A oto 7 faktów o mnie:


1. Nie oglądam TV. Serio, serio - oglądam to co chcę w internecie. Dla mnie telewizor mógłby nie istnieć a z nim te wszystkie seriale, powtarzające się notorycznie filmy i "ukochane" reklamy, których jest czasami więcej niż samego filmu.

2. Może po mnie tego nie widać, ale jestem niejadkiem. Jest więcej jedzenia takiego, którego nie tknę niż takiego co uwielbiam. Jest wiele dziwnych kombinacji: nie lubię pomidorów a ketchup mogłabym jeść tonami. Nie lubię grzybowej a grzybki w occie zjem wszystkie naraz. Aaaaa i to co we wszystkich wzbudza niesmak: wsunę całą puszkę groszku na poczekaniu. :D


3. Kocham fantastykę, anime i mangę, filmy fantastyczne i wszystko co jest związane z nierealnym światem. Czasami łapię się na snuciu historyjek w mojej głowie. Moja wyobraźnia jest ogromna co do takiego myślenia. Dlaczego Ziemia jest tak strasznie nudna...?

4. Jestem nerwusem. Szybko się denerwuję - nawet o błahostki. Zostałam nawet nazwana "ADHD-owcem" przez mojego instruktora od prawa jazdy...


5. Uzależniona od kawy. To mój pierwszy "posiłek" każdego dnia. Niestety na jednej porcji kofeiny dzień się nie kończy.

6.Skryty informatyk. Gdy coś nie działa u mnie w laptopie sama szukam przyczyny i próbuję ją naprawić. Wolę sama siedzieć nad usterką masę czasu niż poprosić kogoś o pomoc.

7. Moim marzeniem jest samochód - Nissan Skyline. Niestety nie nadaje się na nasze drogi więc całe marzenie jest nierealne. Ponadto sporo kosztuje i jest ciężki do utrzymania. 

Nominuję:
Mana
Emi
Aune

Zapraszam też innych do tej ciekawej zabawy :)





środa, 5 września 2012

Nowicjuszka

Nowicjuszka - Trudi Canavan
Sonea postanowiła zostać Nowicjuszką Gildii Magów. Ale już od pierwszego dnia zetknięcia się z uczniami wyższych Domów doznała wrogości z ich strony. Była tego świadoma i postanowiła stawić temu „czoło”. Jeden z jej nowych „kolegów” postanowił szczególnie uprzykrzyć dziewczynie życie. Pilnował, aby Sonea dość regularnie stawała się objektem drwin i niechęci. Jak młoda magiczka upora się z prześladowczymi nowicjuszami? Jak wpłynie na to wszystko zmiana z mentora Rothena na Wielkiego Mistrza Akkarina? I co jest powodem, że Akkarin postanowił wziąć pod siebie akurat tę dziewczynę? To wszystko wywołało wielkie „oburzenie” najpotężniejszych Domów: Jak On mógł zostać mentorem dziewczyny ze slumsów?? To pytanie zadają sobie wszyscy, jednakże odpowiedz na nie znają zaledwie trzy osoby... Osoby, które wiedzą o tajemnicy skrywanej przez Akkarina. A tymczasem siła magiczna Sonei rośnie w zaskakującym tempie...

Książka dzieli się tak jakby na dwie części: pierwsza dotyczy Nowicjuszki Sonei a druga niezwykłej podróży Ambasadora Dannyla. Wypełnia on misję do której nie jest wtajemniczony. Zbiera informacje z różnych lądów, wędrując dawnym szlakiem jakim przemieszczał się niegdyś Wielki Mistrz... Ale po co to robi i dla kogo?

Nie podoba mi się w tej książce, że nauka zadawania magicznych ciosów i walki są tak mało opisane. Spodziewałam się, że będzie można sobie jakoś to wyobrazić. Jednakże, wszystko opisane jest zbyt płytko.

Nowicjuszka tak jak Gildia Magów strasznie wciągnęła mnie w atmosferę panującą w Imardin. Ale co różni te dwie części? Na początek poznajemy bardziej postacie, które były w cieniu w pierwszym tomie. Mam na myśli kogoś takiego jak syn Rothena czy nawet samego Akkarina. Postać Lorlena coraz bardziej przytłacza wątki Mistrza Rothena –dzięki temu możemy lepiej poznać tego bohatera.
Dannyl i pogłoski na temat jego „odmienności” dostały „rumieńców”. Jego podróż ukazuje nam zwyczaje innych krain, panujące tam rygory oraz odstępy od reguł. Więcej o tym się nie rozpiszę, ale szczerze życzę szczęścia młodemu Ambasadorowi. Dlaczego? Tego dowiecie się jak przeczytacie 2 tom :)
Ponadto sytuacja Sonei coraz bardziej się poprawia. Brzydkim kosztem, ale dziewczyna wie jak sobie radzić. Świetnie to ukazuje pod koniec książki podczas Oficjalnego Pojedynku. Pokazuje jak wielką mocą dysponuje. Ale to nie zmienia jej odczuć co do Akkarina.
Moja ocena: 4+/6

„Mam niewielu przyjaciół. Myślę, że jestem typem samotnika. Tyle tylko, że to była nudna samotność. Można też na to spojrzeć z innej strony, nie wiążąc się z nikim, oszczędzasz sobie w życiu cierpienia.”

sobota, 1 września 2012

Gildia Magów

Gildia Magów - Trudi Canavan
Sonea pochodzi ze slumsów, które znajdują się na najbardziej oddalonych terenach od Wewnętrznego Kręgu i Pałacu. Została wyrzucona z domu, więc musiała rozpocząć poszukiwania pokoju do zamieszkania na innym terenie. Na ulicy spotyka swoich dawnych przyjaciół, których nie widziała od dwóch lat. Ci wykazują się wielką chęcia niesienia pomocy tej młodej pannie. Lecz przyszedł czas na tzw. Czystkę, którą przeprowadzają Magowie. Jest to przykry zwyczaj dla osób z nizin społecznych ponieważ tereny dzielnic są „czyszczone” z biedaków i włóczęgów. Sonea z przyjaciółmi wychodzi na przeciw Magom. Lecz nie mogą im nic zrobić ponieważ Mistrzowie rozprzestrzenili wokół siebie niewidzialną tarczę. Dziewczyna  wiedziona złością do osób obdarzonych magią oraz tym, jak traktowani są jej najbliżsi, ciska w nich kamieniem. Pokłada w to całą swoją nienawiść i... kamień przebija się przez osłonę i uderza jednego z Maga. Dziewczynka nie wierzy w to co zrobiła: czy właśnie użyła magi??  Jeden z Obdarzonych dostrzegł ją i wskazał na nią. Lecz inni źle zinterpretowali owe wskazanie i zaczeli ogłuszać chłopca najbliżej znajdującego się Sonei. Tak duża ilość zaklęć sprawiła, że chłopiec spłoną a dziewczynka wykorzystała szansę i zaczęła uciekać.  Tak więc Magowie znaleźli się w złym położeniu: na wolności znajduje się „nieszkolona magiczka”, którą muszą jak najszybciej odnaleźć. 
Przyjaciele ukrywają ją w kryjówkach lecz w końcu muszą uciec się do najgorszej możliwości: oddać dziewczynę Złodziejom. Kim oni są i dlaczego każdy się ich boi...? I co sprawiło, że oni są jej ostatnią „deską ratunku”?
Jednakże magia znajdująca się w Sonei staje się zagrożeniem, ponieważ jest niekontrolowana a sama dziewczynka nie potrafi jej używać. Doprowadza  to do różnych wypadków. Ponadto każde użycie magi sprowadza do tego, że Mistrzowie magi zbliżają się z poszukiwaniami coraz bliżej.
W jakich okolicznościach ją znajdą? I co najważniejsze... co postanowią z nią zrobić skoro do Gildii Magów przyjmuje się tylko osoby z wyższych Domów? Kim jest Mag o imieniu Rothen i kim stanie się dla małej Sonei?

„- Chyba rozumiem, dlaczego Ezrille tak rozpaczliwie szuka ci żony, Dannylu.

Jego przyjaciel jak zwykle skrzywił się na te słowa.
- Jestem za młody na ożenek.
- Bzdura - odparował Rothen. - Po prostu nie masz miejsca na żonę.”


Magia. Każdy z nas chciałby się nią posługiwać. A ta książka doprowadziła do tego, że moje życie okazało się nudne. Oddałabym wiele za to, żeby na ziemi magia naprawdę istniała :) Dla każdego. Pomyślcie sobie jakie byłoby to niesamowite władać czymś tak potężnym.
Już sięgnęłam po następny Tom: Nowicjuszka. A to ze względu na magiczny świat otaczający miasto Imardin oraz bohaterów występujących w tej powieści. Właśnie te dwa czynniki wciągnęły mnie w tą lekturę. Chociaż nie ukrywam, nieraz przydarzały się nudnawe momenty i zakończenie tej ksiązki przeczuwałam już od samego początku. Można wyprzedzić tok myślenia Pani Canavan przez co wszystko staje się oczywistością. Ale! Zawsze jest to ale... Styczność z magią oraz lekki styl pisania okazały się plusem(dla mnie). Spodobało mi się to jak ubrani są Magowie (ta hierarchia kolorów!), ich podział na Alchemików, Wojowników i Uzdrowicieli. Co do bohaterów... Zapewne nie wyróżnię się jak powiem, że spodobał sie Mistrz Rothen. I ku zaskoczeniu innych - Administrator Lorlen. Nie pełnił on wielkiej roli w tej powieści, ale ta postać moim zdaniem jest interesująca.
Moja ocena: 4+/6

Tak ogólnie trochę opuściłam się z blogiem ponieważ miałam przeprowadzkę i teraz mam ograniczony internet. Chociaż teraz jest więcej czasu na książki i zaczynam nadrabiać zaległości. Nazbierało mi się już dużo książek, które przeczytałam a nie opisałam na blogu. Więc jest co robić. 
No i muszę się jeszcze pochwalić: Tytuł Technika Ekonomisty zdobyty! Egzamin praktyczny zdany na 99%. Co się okazało, że z mojej 30 osobowej klasy jestem najlepsza. ;P

wtorek, 21 sierpnia 2012

Melancholia sukuba


Melancholia sukuba - Richelle Mead

"Sukub to chyba najlepsze zajęcie, jakie można sobie wymarzyć w piekle. Ma się wtedy wszystko: seksapil, umiejętność zmiany postaci, fantastyczne ciuchy oraz to, że każdy facet umarłby za jedno spojrzenie lub dotyk(i faktycznie często tak to się kończy)."

Georgina Kincaid pracuje w księgarni i prowadzi lekcje tańca. Wszystko byłoby piękne gdyby nie to, że jest sukubem. Jej zadaniem jest uwodzenie śmiertelnych i wysysanie z nich energii życiowej. Jednakże, dziewczyna marzy o normalnym życiu - mieć dom, męża i dzieci. Ale nigdy tego nie dostanie...
Nie umawia się na randki, unika cielesnych kontaktów z facetami na których powoli zaczyna jej zależeć. Poza tym ma ciekawe grono przyjaciół: diablika, dwóch wampirów, arcydemona i... anioła :) 
Jednakże niewyjaśnione morderstwa nieśmiertelnych zaczynają mącić ich spokój. A zabójca upodobał sobie szczególnie piękną Georgine do której wysyła tajemnicze listy...

Pierwszy raz miałam styczność z sukubem w literaturze. Co niezmiernie mi się spodobało i stało się największym plusem tej książki. Ponadto spodobało mi się to, że rozwiązanie zagadki nie było oczywistością. Lekko i szybko się ją czyta, a sceny erotycznie były świetne dopasowane. Szczególnie przypadła mi do gustu przyjaźń demon-anioł. Ciekawe połączenie, które z góry wydaje się nierealne. 
Minus... za mało opisane postacie. Lubię sobie wyobrażać jak dana postać wygląda a tu masz większe pole do popisu z wyobraźnia dla siebie. Główna bohaterka w miarę opisana lecz postacie "drugoplanowe" to trochę lipa. Dla mnie może to być mały problem ale innym może się to nie spodobać.
Moja ocena: 4+/6


„- Przestań - warknął demon. - Nie ja jestem celem. 
- Nie? Mnie nikt nie po bazgrał ścian. 
- Bo nikt nie wie, gdzie mieszkasz.
- Ciebie też raczej nie ma w książce telefonicznej.”


sobota, 18 sierpnia 2012

Nevermore. Kruk.

Nevermore. Kruk. - Kelly Creagh

Isobel jest czirliderką z ustatkowanym życiem. Ma chłopaka, przyjaciół, kochającą rodzinę. Jednakże jej wspaniały świat zaczyna się walić z chwilą kiedy dowiaduje się, że projekt, który mają przedstawić na lekcji wkrótce, musi opracować z Varenem... Gotem, który nie zamienił z nikim z klasy chociażby jednego słowa. Każdy omija go szerokim łukiem. 
Dziewczyna nie ma wyboru, musi zaakceptować na jakiś czas chłopaka, który okazuje się irytujący i obojętny. Podczas jednego ze spotkań, Isobel zagląda do notatnika Varena, gdzie odkrywa dziwne zapiski i szkice. 
Coraz częściej szuka wymówek aby spotkać się z nim, chcąc poznać jego świat - świat "w którym ożywają najkoszmarniejsze opowieści Edgara Allana Poego."
Liczne sytuacje sprawiają, że ta dwójka staje się sobie coraz bliższa. Przez to czirliderka naraża się na podobny żywot jaki miał dotychczas Varen. 

"Uważaj, czego pragniesz...
Możesz to otrzymać"

Wystarczyło kilka dnia, aby sny stały się dla niej zagrożeniem a koszmary zaczęły się urzeczywistniać. "Isobel będzie miała tylko jedną szansę, by ocalić Varena przed cieniami, które on sam powołał do życia." Czy jej się to uda?


Brak mi słów aby opisać moje zdanie na temat tej książki. Czytałam ją z zapartym tchem. Pomysł na książkę po prostu niezwykły. A zakończenie jej - cholernie mnie zaskoczyło. I jestem pewna, że nie tylko mnie. 
Raz doprowadzała mnie do śmiechu, a raz do wzruszenia (co u mnie występuje bardzo rzadko). Nie mogę złego słowa napisać o tej książce. Przeczytałam ją bardzo szybko i teraz tylko czekam do września jak ukaże się druga część - Nevermore. Cienie.
Moja ocena: 6/6

"Patrząc w ciemność tę głęboką, stałem ze zdumieniem w oku, Sny śniąc, jakich nikt z śmiertelnych nie śmiał śnić..." Edgar Allan Poe "Kruk"

niedziela, 1 lipca 2012

Poczwarka


Adam razem z żona Ewą byli idealnym małżeństwem ze wspaniałymi planami na przyszłość. Wydawać by się mogło że do szczęścia potrzebne jest im tylko dziecko. W dniu narodziny Marysi – Myszki pokrzyżowały im się wszystkie plany. Dziewczynka urodziła się z tzw. Zespołem Downa w najcięższej postaci. Matka z trudem ją akceptuje a ojciec całkowicie odrzuca dziecko, wstydzi się go. Marysia nigdy nie nauczy się mówić , lecz jest w pewnym sensie wyjątkowa – rozmawia z Bogiem. Dziewczynka marzy, aby była kochana przez rodziców. Potrzebuje ich akceptacji i uwagi.
Ewa została sama, nie ma w nikim oparcia, pomocy. Jednakże jest silna i z każdym kocha córkę coraz bardziej , chociaż nie raz miała chwilę zwątpienia i żalu do całego świata.
Jak skończy się się ta powieść, co postanowi Adam i jakie będą tego skutki?


Ta recenzja jest częścią mojej pracy maturalnej. Wybrałam tą książkę bo pewna nauczycielka mi ją poleciła. Nie żałuję, że ja przeczytałam i wybrałam do matury. Dzięki niej uzyskałam wysoka ilość punktów.
Poza tym to piękna powieść, która mnie wzruszyła. Ukazuje jak bardzo ludzie potrafią odrzucić bliźniego przez to jak wygląda i jak się zachowuje - nie patrząc na piękno duszy tej osoby. To przykre, że niektórzy ludzie nie umieją pogodzić się z odmiennością czy chorobą.

Kategoria: literatura piękna

Gatunek: literatura współczesna polska
Forma: powieść
Moja ocena 5/6

piątek, 29 czerwca 2012

Legenda Drizzta. Księga I. Ojczyzna.– R.A Salvatore


Drizzt Do’Urden to młody książę z królewskiego domu, który jest drowem . Czyli Mrocznym Elfem. Ma lawendowe oczy i mieszka w podziemnym Menzoberranzan – mieście pozbawionym zasad. W świecie bogini Loth panuje zdrada i zniewolenie. Miasto to jest hierarchią domów, gdzie na szczycie znajduje się najpotężniejszy ród. Inne domy, szczeblem niższe nigdy nie mogą uśpić swojej czujności, ponieważ dom niżej może naprzeć z atakiem: wzbić się o szczebel wyżej i uzyskać nowych niewolników z pokonanego domu. Nie ma tam litości nad słabszymi a pozycja w hierarchii jest najważniejsza.

Ojczyzna to pierwszy tom, który ukazuje nam obrys całego miasta i jego funkcjonowania oczami Drizzta. Jest drowem, który broni się przed okrutnymi prawami władzy i przed zniewoleniem. Jego poglądy podziela tylko Zaknafein – jego nauczyciel szermierki i zarazem ojciec. Co zrobi z tym wszystkim Drizzt, czy zaakceptuje narzucone schematy?

Przeczytałam zaledwie dwie części Legend Drizzta. A to dlatego, że pożyczyłam ją od kolegi. Miał wszystkie części, lecz nasz kontakt się urwał. Ale kiedy przeczytałam Ojczyznę od razu pożyczyłam drugą księgę: Wygnanie. Niestety, nie mogę znaleźć kolejnych części ani w bibliotekach ani w księgarniach. Jestem tym zawiedziona bo ta książka dla fana fantastyki jest skarbem! Mało kiedy spotykamy się z Mrocznymi Elfami i Podziemiem. Jeżeli ktoś z was miałby dostęp do tych ksiąg, szczerze polecam!

"Jeden umarł z przyczyn naturalnych. Sztylet w sercu naturalnie powoduje śmierć."


Moja ocena 6/6